poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 10

~Giovanni~
Zrobili mi płukanie żołądka. Sytuacja opanowana. Nie będę tu leżeć długo. Ronnie i Emmett siedzą ze mną.
Nie chcę żeby tu byli. Chcę być sama.
- Po co zrobiłaś? Zgłupiałaś do reszty? - mówi blondyn. Jest jakiś...dziwny. - Życie jest jedno, a ty wybrzydzasz
- Daj mi spokój - odwracam się na drugi bok.
- O. Taka z tobą rozmowa. - prycha. - Ja go zabiję...- mówi jeszcze i wychodzi.
Ronnie po prostu siedzi, nic nie mówi. Wiem że jest zła, ale ona nie rozumie.
Nie wiedzą co się stało. Już jutro wrócę do domu. Znów będę się bać. Przecież nie wie, że tu jestem.
Powstrzymuję się od płaczu.
Moje życie to jedno wielkie zapytanie. Co? Dlaczego? Czemu?
Cały czas jest mi niedobrze przez płukanie.
Czuję się okropnie, a niedługo wszystko wróci do normy..
~*~
Ubrałam jedynie jeansy i zwykłą koszulkę. Włosy związałam w kucyka. Układam książki na biurku. Dokładnie nie wiem z kim będę mieć lekcję.
Z jednej strony cieszy mnie to indywidualne nauczanie. Nie muszę dzięki temu wychodzić z domu.
Nie muszę pokazywać się w szkole. A jestem popularna wiec wszystko by mnie przytoczyło.
Słyszę pukanie do drzwi pokoju.
- Proszę - mówię wiedząc że to nauczyciel.
Do pomieszczenia wchodzi pan od angielskiego. No świetnie. To właśnie moje szczęście. Mężczyzna zamyka drzwi i przygląda mi się w skupieniu. Wygląda jakby coś chciał powiedzieć, ale tego nie robi. Kiwa jedynie głową i siadamy do biurka. Ubrał się dzisiaj jak nie on. Zwykle jeansy i bluza.
- Od czego chcesz zacząć? - pyta stosowanym głosem.
Wzruszam ramionami. Jest mi to obojętne.
- Jaką książkę ostatnio przeczytałaś? - opiera rękę o tył mojego krzesła.
- Ymm.. Intruz
- Więc opowiedz mi - zachęca.
- Po co? - patrzę na niego.
- Bo chcę, żebyś to streściła. Opowiedz.
Bawię się swoimi palcami i opowiadam bardzo ogólnie książkę.
Brunet słucha mnie czasem zapisując coś na kartce. W końcu otwiera moje ćwiczenia od gramatyki.
- Zrobimy parę zadań. Lubię rozmawiać o książkach, ale gramatyka również jest ważna.
- Jasne - biorę do reki długopis.
Uważnie patrzy jak wypełniam luki.
Nie mam jakiś większych problemów.
Radzę sobie z tym. Umiem. Mężczyzna bawi się długopisem.
- Tyle? - pytam.
- Tyle - odpowiada i zbiera swoje rzeczy. Jego wzrok spoczywa na czarnych opaskach.
Biorę je szybko i wkładam do szuflady.
- W takim razie do jutra. Napiszesz sprawdzian - mówi, podnosząc się.
Chwilę później wychodzi. Na krześle zostaje jego bluza.
Biorę ją i biegnę za mężczyzną na dół. Zatrzymuję go i podaję własność bez słowa.
- Dziękuję Gio - odpowiada.
Pierwszy raz jego oczy nie są zimne. Tym razem widzę w nich ból.
- Nie ma za co.
- Do jutra - powtarza i wychodzi.
Wracam do domu i kładę się od razu do łóżka.
Nie mam lepszych zajęć. Ronnie ugania się z Emmettem, a ja boje się własnego cienia.
Naprawdę źle się czuję. Przytulam poduszkę do brzucha.
Mama wcale nie wyjeżdża. Była dzisiaj w mojej szkole. Zaniosła zwolnienie z WF. Ciekawe czemu jeszcze nie wróciła.
Taty też nie ma, a ja nienawidzę być sama.
Policja nic nie zrobiła. Wiedziałam, że odpuszczą. Zostałam bez pomocy. Na rezultaty nie muszę długo czekać. Gdy otwieram oczy po drzemce na oczach mam opaskę.
Mocno zaciskam palce na pościeli i zaciskam oczy.
- Dlaczego to zrobiłaś? - słyszę łagodny głos, ale przepełniony bólem. - Nie możesz odejść.
Nie odzywam się. Naprawdę nie chcę go zdenerwować.
Nie chcę powtórki z rozrywki.
- Skarbie - siada obok i bierze moja rękę w swoją większą. - Nie zrobię ci krzywdy. Nigdy więcej. Tylko pozwól się poznać.
Zabieram dłoń i przyciskam ją do klatki piersiowej.
- Ale musisz słuchać i być posłuszna - głaszcze mój policzek.
Nie ruszam się. Nic nie robię.
Pochyla się i podnosi mnie. Kładzie na swoich kolanach, a potem przytula. Te perfumy.
Staram się zamknąć w własnej przestrzeni.
- Kochanie - całuje mnie po włosach. - Jesteś cudowną dziewczyną. Piękną, mądrą. Jesteś delikatna i nieśmiała. Jestem trochę starszy, ale sprawisz, że się zachwycam. Nie chcę cię zrazić.
Niech mnie puści. Proszę niech nic mi nie robi.
- Giovanni.
Biorę głębszy oddech i skulam się jeszcze.
- Odpowiedz mi coś.
- Tak.. - mamrocze nie chcąc wyprowadzić go z równowagi
- Możemy normalnie porozmawiać? - głaszczę mnie po włosach.
Przeczę głową zaciskając mocno pięści.
- Dlaczego?
Powtarzam ruch. Zaczynam płakać przypominając sobie jego ostatnią wizytę.
Nic nie mówi. Ściera palcami moje łzy.
Nagle spływa na mnie odczucie osaczenia. W jednym momencie zaczynam panikować, dusić się.
- Hej, spokojnie słyszysz? Nic ci nie zrobię - lekko mną potrząsa.
- Puść mnie. Zostaw!
- Nie możesz krzyczeć. Pamiętasz co stało się ostatnio? Przestań.
Zagryzam mocno pięść i dalej płacze, ryczę. Jak w jakimś amoku.
Próbuje mnie uspokoić. Kołysze, opowiada. Stara się wszystkiego.
- Zostaw.. - szlocham.
- Ale widzisz? Nic ci nie jest, więc po co te łzy. Jakie książki lubisz?
Nie odpowiadam. Staram się wyłączyć.
- Widziałem, że czytasz młodzieżowe. Intruz?
- Nie wiem..
- Podobał ci się?
- Daj mi spokój - nie wiem jak mam prosić.
- Nie.
- Proszę..
- Nie - odpowiada.
Ona nie wie jakie ma szczęście
Na oślep próbuje zejść z jego kolan.
- Siedź jak siedzisz Wesley.
- Nie chce! - wybucham zdesperowana.
- Już? Skończyłaś? I tak postawie na swoim. - bierze moją rękę. Czuję coś zimnego na nadgarstku. Bransoletka.
Nie mówię już ani słowa. Mam wrażenie jakby niszczył mnie od środka.
Wszystko głowa gardło katar i...okres no zajebiście
Teraz na mnie nie krzyczy, jednak nie wiadomo kiedy może wybuchnąć.
Czekam. Postanawiam po prostu przemilczeć jego obecność.
- Ale wiesz, że jak będziesz mnie ignorować też nie skończy się to ciekawie?
Nie odpowiadam. Skupiam się tylko i wyłącznie na swoim oddechu.
Łapie mocno mój podbródek.
- Ty nie lubisz jak jestem miły, co?
- Przepraszam.. - szepcze.
- Więc odpowiadaj normalnie. - mówi i mnie puszcza.
Zakrywam głowę swoimi ramionami.
- To jeszcze raz. Jakie książki lubisz?
- Nie wiem..
- Jakie przeważnie czytasz?
Przeczę głową.
- Odpowiadaj. - upomina mnie.
- Nie wiem - piszczę.
- No czego nie wiesz blondynko?
- Ucieknę jakoś..- szepcze.- A jeśli nie to znowu spróbuję się zabić. W końcu mi się uda.
- Nie spróbujesz. Nie masz potrzeby. Jesteś grzeczna to nic ci nie grozi.
Kręcę głową jakby to miało odepchnąć jego słowa.
- Słuchasz mnie? - potrząsa mną mocno. - Będziesz szczęśliwa.
- Jak zostawisz.. - skupiam się chcąc zidentyfikować jego głos.
- Nie. Ze mną.
Przeczę głową. Znam ten głos, perfumy również.
Tylko wciąż nie wiem kto to może być. Czuję jak łapie moją rękę
Wyrywam ją szybko i chowam przed nim.
- Przestań, błagam cię przestań. Denerwujesz mnie. Mówiłem. Zaczniemy powoli.
- Jesteś nienormalny. Tato! - znowu zaczynam krzyczeć. Jak on może mówić takie rzeczy.
- Twój tata jest u Kate - prycha.
- Zostaw! - udaje mi się stanąć na nogi. Po omacku zaczynam się oddalać, w końcu gdy słyszę za plecami że wstaje z łóżka. Ściągam zasłonę i szybko otwieram drzwi.
Odwraca mnie tak, że jestem plecami do jego klatki.
- Dziewczynko, nie igraj ze mną. Co chwila się przekonujesz, że źle się to dla ciebie kończy a dalej mnie wkurwiasz.
- Puść! - słyszę kroki na schodach. Tak, dziękuję ktokolwiek to jest.
Mężczyzna popycha mnie na łóżko, a sam wychodzi.
Po chwili drzwi od mojego pokoju otwierają się.
Staje w nich Emmett. Nie wiem co tu robi.
Wstaje i wbiegam mu w ramiona.
- Przestań płakać. Nic ci nie będzie - mówi.
Przytulam się do niego mocno. 

- On.. on znowu tu był.. - chlipię.

~~~~~~*~~~~~~~~
Hej! Mam niespodziankę. Deal zostaje wznowiony i pisany jakby od nowa :)


25 komentarzy:

  1. super rozdzial, chcialabym w nastepnym zeby hazz sie ujawnil :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabije Hazze za to co zrobił z Gio! ;c
    Błagam, szybko next ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaa piekny.... next ! Szybciutko ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział,szybko kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. supet zapraszam do mnie na bloga o bezdomnej lizzy i bogatym harrym http://www.wattpad.com/story/26283126-rich-and-homeless-harry-styles-fanfiction

    OdpowiedzUsuń
  6. Siuper po prostu :)
    Czekam na kolejny!!

    Zapraszam do mnie na bloga:

    saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe opowiadanie przeczytałam dzisiaj w nocy i szczerze powiem, że jest genialne. Gdybyś mogła sobie wyobrazić, jak wyglądała moja twarz, kiedy zauważyłam, że nie ma 11 rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ten Harry jest straszny. Ja na jego miejscu bym przeprosiła i zaczęła od nowa po tej próbie samobójczej...
    Czekam nn...

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaa za-je-bis-tyiii nie moge sie doczekac nn

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojjjjjejku!!!! Już nie mogę się doczekać nowego rozdziału!! Kocham to opowiadanie i niecierpliwie czekam, bo chyba nie wytrzymam!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. jej <3 kiedy next??

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny! Gio głupia współpracuj!
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń

Theme by violette