niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 16

Stoimy z Ronnie w salonie na przeciwko siebie. Ja mam koszule Harrego, a ona ubrana jest w koszule Horana. Obie ledwo powstrzymujemy śmiech. Miało nie być żadnej i obie ściągnęłyśmy facetów na chatę.
Teraz obaj śpią, a my naprawdę nie byłyśmy w nocy świadome tego, że nie jesteśmy same.
- To tego...Robimy śniadanie? - uśmiecha się do mnie.
Zamykam usta i wybucham śmiechem. Dociera do mnie jak szczęśliwa teraz jestem.Zero smutku. Zero łez. Jest bardzo dobrze. Nie boję się. Chłopcy również są zdziwieni gdy schodzą na dół, a my dwie krzątamy się po kuchni przedrzeźniając dźwięki z nocy. Cały czas się śmiejemy.
- Wiesz co? Coś jest nie tak, jest za miło - rozmawiają rozstawiając talerze.
~ Harry ~
- Dobrze wkładałeś - Niall Oblizuje palce, a po chwili na jego kolanach siada blondynka,ale to ta moja.
- Z pewnością lepiej od ciebie - opieram rękę na drugim krześle. - A ty się kochanie nie pomyliłaś?
- Tak tylko.. - wzrusza ramionami i oplata ręką kark blondyna.
- Tak tylko mnie nie denerwuj - kręcę głową.
- W życiu. - sięga po jedną z kanapek.
- Jakieś plany? - pyta Ronnie siadając na krześle.
- My jedziemy do Hazzy.. - mówi Gio z pełnymi ustami.
- Wszyscy jedziemy do Paryża - odpowiadam. W końcu są ferie.
- A co chcesz robić dzisiaj? - szczypię ją w tyłek.
- Jedziemy do ciebie. - powtarza z kolei szczypiąc mnie w udo.
- Dobrze kochanie.
- A my? - słyszę Nialla jak pyta swojej dziewczyny.
- Możemy się pouczyć. Poczytamy książki i pójdziemy na film naukowy.
- Żartujesz prawda?
- Dlaczego mam żartować? - mruga oczami. - Lepiej przygotuje się na angielski.
- Ja pierdole.. - śmiejemy się z niego.
- Sam mówiłeś, że trzeba się uczyć. - grozi mu palcem.
- Zawsze możemy to olać.
- Siebie olej - mówię stukając palcami w krzesło. - Nie po to się tyle napracowałem.
Czuje jak Gio wtula się w moją szyję. Całuję ją po włosach. Mój piękny aniołek.
- Zjedz, a ja idę się ubrać.. - szepcze i idzie na górę.
- Wolałem cie bez spodni!
Godzinę później rzeczywiście jedziemy do mnie. Mi to bardzo odpowiada. Lubie ja mieć przy sobie.
Blondynka biegnie na górę gdy ja idę do salonu.
- A ty gdzie? - siadam na fotelu.
- Musze poszukać swojej bransoletki! - słyszę z góry. - Szuflada?! Szafka?! - otwiera chyba wszystko po kolei.
- Gio nie wiem...kurwa - idę do niej.
Słyszę jak krzyczy co robi i gdzie szuka i nagle milknie.
Zagryzam wargę stając w progu sypialni. Domyślam co znalazła. Ale też wiem jak zareaguje. Są dwie opcje. Wyjdzie bez słowa i już się nie odezwie. Zacznie krzyczeć, wyzywać i dopiero wyjdzie, może wcześniej dając mi w twarz.
Stoi po drugiej stronie pokoju z jedną z opasek w rękach. Widzę że wszystko sobie układa.
Podchodzę do niej i łapię za rękę. Odwracam ją do siebie.
- Zostaw to i na mnie spójrz - mówię.
- Nie dotykaj mnie. - odsuwa się gwałtownie. Widzę łzy w jej oczach.
- Giovanni, cholera. Nie zrobię ci krzywdy. Przecież to wiesz. To było dawno. Zaluję tego tak samo jak narkotyków.
- Błagam, zostaw mnie.
 - Nie. Nie zostawię cię. Nie potrafię tego zrobić. Proszę cię... - KURWA MAĆ. - Skarbie, przepraszam. Wiem, przez co przeszłaś przez to wszystko.
 - Chce wyjść.. - szepcze.
 - Gio.
 - Błagam..
 - Przepraszam. Nie chciałem do tego wracać. Mówiłem Ci. Zmieniłaś mnie - powtarzam i odsuwam się.
 - Nie rób mi krzywdy. - prosi.
 - Nie mów tak. Nie patrz tak na mnie - przełykam ślinę.
 - Proszę.. - jej głos się łamie.
 - Przecież cię nie trzymam. Tylko nie patrz tak na mnie.
 Nie spuszczając ze mnie wzroku kieruje się do drzwi.
 Siadam na łóżku i chowam twarz w dłoniach.
 Słyszę trzask drzwi. Nie ma jej.
 Wiedziałem, że tak będzie. Ze w końcu ją stracę. Ale dlaczego teraz.
~ Giovanni ~
 Wybiegam na ulicę przez co prawie wpadam pod samochód. Kieruje się do domu, w którym jednak jestem trzy godziny później.
 Jest mi duszno. Źle. Mam okropny mętlik w głowie.
 Przecież to nie mógł być Harry. Jemu na mnie zależy.
 Nawet to okazywał. Mówił, że mnie nie zrani i ochroni.
 A teraz dowiaduje się, że to on jest winny temu wszystkiemu co przeszłam.
 To było straszne. Nie chce do tego wracać.
 Idę bez słowa do siebie czując na sobie wzrok przyjaciółki i Nialla.
 - Co jej się stało...- słyszę blondynkę.
 Szybko zamykam się w swoim pokoju.
 Muszę odpocząć. Przemyśleć.
 Zbieram, a raczej próbuje zebrać myśli.
 Siadam na łóżku. Dlaczego...?
 Rozpłakuje się w poduszkę.
 To dla mnie duży szok. Przykrość. Zakochałam się w nim.
 Teraz znowu zostaje sama. Na prawdę się tego boje.
 Zawiódł mnie. Miałam nadzieję, że to poważny związek.
 Chlipię. To wszystko układa się w kompletną całość.
 Ale też...Widziałam jak Harry bał się, że odejdę.
 Nie chce funkcjonować bez niego, ale przecież nie mogę z nim teraz być
 To zbyt chore. O Boże. Muszę to sobie poukładać.
 Przytłoczona tym wszystkim zasypiam.
 Budzi mnie Weronica. Podaje herbatę i kanapki.
 - Nie jestem głodna.. - odwracam się do niej plecami.
 - Co się stało?
 - On.. zrobił coś okropnego.
 - Co ci zrobił? - siada obok przestraszona.
 - On... - rozpłakuje się na nowo.
 - Hej mała...Co Harry ci zrobił?
 Przytulam się do niej mocząc jej bluzkę.
 - To był on - do pokoju wchodzi Niall.
 On wiedział?! O boże! Płacze jeszcze bardziej.
 Wszyscy mnie oszukiwali? Ukrywali prawdę.
 - Wyjdź stad - mówi Ronnie.
 - Oszukał mnie.. - chlipie.
 - Cicho...- przyjaciółka mnie przytula. - Wszystko będzie dobrze. Wyjaśnicie to sobie.
 - Nie, nie chce go znać. - patrzę na nią. - Nie po tym co zrobił.
 - Też jestem zła. To szokujące. Wiem - kręci głową. - Musiał mieć powód.
 - Ja go kocham... - szepcze.
 Całuje mnie we włosy i głaszcze po plecach.
 - Będzie dobrze...
 Na nią zawsze mogę liczyć. Pomaga mi i wspiera, jest najlepsza.
 Ufam jej bardziej niż sobie. Siedzimy w ciszy bardzo długo.
 - Wiesz? - mówi cicho. - Serce nie jest głupie.
 - Ale to co zrobił...
 - Wiem. To złe i chore. Wiem to - pociąga nosem i podaje mi chusteczki. - Ale żeby to zrozumieć potrzeba czasu. Ja potrzebowałam.
 Przytulam ją. Cały dzień spędzam w pokoju.
~ Weronica ~
 Przykrywam Gio kołdrą i wychodzę z pokoju. Biorę głęboki oddech.
 Zdecydowanie nie zasługuje na to wszystko co ją spotyka.
 Powinna być szczęśliwa. Jestem zła. Nie rozumiem tego wszystkiego. Schodzę spokojnie na dół.
 Gromie Nialla wzrokiem i idę do kuchni.
 Niech on się nawet do mnie nie odzywa. Najlepiej jak wyjdzie. Wlewam wodę do czajnika.
 A jak Harry tu przyjdzie to mu chyba oczy wydłubie.
 Jestem na niego zła. Nie ukrywam tego. Ale też nie wiem jak żyć bez miłości. Jednak nie mam zamiaru mu pomóc w zdobyciu ponownie Gio. Już wystarczająco przez niego cierpi. To co zrobił...to niewybaczalne. Chore. Nie mógł od razu próbować? Tylko robił za szaleńca..
 Zalewam sobie kawę wrzątkiem i z kubkiem idę przed telewizor.
 Biorę pilot i przełączam nudny golf. Mój dom i oglądamy co ja chce, jak się nie podoba może wyjść.
 I tak będzie najlepiej. Oszust jeden. Robi się ciemno gdy Niall wraca do siebie. Kocham go, ale znów mnie zawiódł. To była bardzo istotna sprawa.
 Zostajemy same. Sprawdzam czy u Gio wszystko w porządku i wracam na dół. Mam zamiar jej pilnować przed zrobieniem czegoś głupiego ...nawet całą noc. Ja ją znam. Wykonuje pochopne decyzję. Siedzę na jej łóżku i co chwila rozłączam połączenia. Wyłączam jej komórkę i idę pod prysznic. A ferie zapowiadały się naprawdę ciekawie.
 Noc spędzam z nią. Śpi niespokojnie.
 Może ma jakieś koszmary. Ciągle mówię, ze wszystko jest dobrze. Strasznie szkoda mi przyjaciółki.
 Obie mamy za sobą ciężką i nieprzespaną noc.



15 komentarzy:

  1. Tak długo czekałam na ten momęt . Xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial :)
    Wreszcie się dowiedziala i co teraz? Już ze soba nie beda?
    Ciekawe czy Harry bedzie probowal ja przeprosic,jakoś tak bardziej, musi :/
    Niall tez oberwal za to ze nic nie powiedzial ,wszystko w tym rozdziale jest takie smutne
    Mam nadzieje ze Gio da sobie rade :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeju to było wiadome że się dowie. Kurcze szkoda mi ich.
    Tak strasznie się kochają.
    Mam nadzieję, że Hazza wszystko naprawi.
    Czekam na nn :*
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń

Theme by violette